NIE NA TEMAT #2 – DLACZEGO FEMINISTKI SĄ WKURWIAJĄCE




WAŻNE ZJAWISKO JAKIM  JEST RUCH KOBIET W OBRONIE SWOICH PRAW JEST POWSZECHNIE WYŚMIEWANE. DLA WIĘKSZOŚCI, FEMINIZM JEST CZYMŚ ODPYCHAJĄCYM I NIEPOTRZEBNYM. DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE - KRÓTKA PRÓBA ODPOWIEDZI PONIŻEJ


Były czasy, kiedy kobiety prócz bycia ozdobą mężczyzny, nie mogły osiągnąć nic. Ich decyzyjność sprowadzała się do wyboru zastawy na podwieczorek, koloru firan w sypialni, czy wyglądu garderoby. I to nie do końca, gdyż ograniczał je ciasny gorset etykiety i obyczajów społecznych. Bardziej ambitne jednostki żeńskie traktowane były jak trędowate i przepadały w otchłani dziejów duszone przez presję rodziny i otoczenia. Dlatego podjęcie walki o prawa kobiet, w takiej sytuacji było czynem nie lada heroicznym i dowodem na ogromną odwagę. Tylko pomyśleć sobie, jak ciężka musiała być walka z obyczajowym betonem na początkowym etapie! Dla ówczesnych, dążenia sufrażystek były równie absurdalne, jak dla nas wyznawanie wiary w Latającego Potwora Spaghetti. Tym bardziej, niezłomność pierwszych bojowniczek o prawa kobiet powinny być doceniane, a ich ideały i nieskazitelna w większości postawa kontynuowana przez dzisiejsze feministki. Tak jednak nie jest.





MEDIA MAJĄ NAS ZA GŁUPKÓW


Wiadomo, że czasy się zmieniły, walka toczy się o zupełnie inne kwestie, toteż cały ruch feministyczny musiał ewoluować. Niestety nie można obserwować tych zmian bez zażenowania. Nie jest tak w stu procentach – odwaga muzułmańskich feministek wykracza daleko poza zwykłe normy, podobnie jak z kobietami, które walczą o edukację  mieszkańców Afryki i feminizację tamtejszych instytucji. Nieco inaczej ma się sprawa w Polsce. Na szczęście nie zmagamy się z warunkami o jakich mowa była powyżej, sytuacja kobiet na naszym poletku jest o niebo lepsza. Co nie znaczy, że nie ma o czym rozmawiać i kwestii, które nie należałoby poprawić (wyrównanie płac, rozwój świadomości i dialogu itd.). 



Obserwując jednak polskie feministki łapiemy się za głowę. Większość Polaków, na pytanie o pierwsze skojarzenie z hasłem feminizm, albo się zdenerwuje, albo wyśmieje mówiąc, że feministki to stuknięte wariatki, którym tak naprawdę brakuje mężczyzny. Nie jest to do końca ich wina, bowiem przestrzeń publiczna zdominowana jest przez ujadające ze wściekłością dziwaczne osobliwości. Przypomnijmy sobie jakąkolwiek sytuację, kiedy to świadomość publiczna zajmowana była przez kontrowersyjną kwestię, jak chociażby obecna ustawa antyaborcyjna. Wyważone wypowiedzi odpowiedzialnych ruchów kobiet, poważnych feministek giną w morzu jazgotu i wzajemnego przekrzykiwania się. Elokwencja i rzeczowość nie jest niestety nośna w dzisiejszych mediach – po prostu się nie sprzedaje. Łatwiej przyciągnąć widzów, zapraszając do programów informacyjnych problematyczne osoby, ze skrajnymi opiniami, a już najlepiej zestawić ją z kimś z opozycyjnego obozu, równie zacietrzewionym. Wióry lecą, internauci tworzą bekowe filmiki i biznes się kręci. Jest to jednak niesłychanie szkodliwy proces, który robi debili z ludzi, po obu stronach barykady. W ten sposób wypłukuje się merytoryka z dyskursu o problemie, tworzą się podziały. A obraz współczesnej feministki trwale zostaje spłycony i zakrzywiony.
GENDER, GŁUPCZE



Nie tylko media robią krecią robotę feministkom. Każde ugrupowanie, ruch, czy inicjatywa ma swoją Krystynę Pawłowicz (czyt. niewygodną osobę, zajadłą w swoich poglądach, nieokrzesaną, taka czarna owca PRu). Ruchy kobiet w Polsce, niestety wydają roić się od tego typu person. W przypadku feministek są to zazwyczaj osoby, związane silnie z ruchem LGBT, które agresywnie manifestują swoją odmienność, mając w pogardzie postawę „szarych ludzi”. Nie byłoby to tak kłujące w oczy, gdyby nie przerażająca odporność na jakikolwiek dialog z ich strony. Jest to okaz wybitnej hipokryzji, kiedy to walcząc o równouprawnienie, tolerancję, zniesienie barier, nie mają poszanowania do środowisk o odmiennym zdaniu, albo nawet do ludzi stojących po środku. Nie zwracając w ogóle uwagi na nastroje w społeczeństwie, strzelają w naród ultra-skrajnymi hasłami, które nie mają szans się zakorzenić, oskarżając potem społeczeństwo o zaściankowość i zacofanie. Brak im ogłady i subtelności, która też musi występować w dyskursie na ważkie tematy.

Póki środowiska feministyczne będą zdominowane przez głosy takich jednostek, nie ma mowy o kompromisie, jakimkolwiek dialogu. Automatycznie więc, przekreślona jest droga do osiągnięcia przez kobiety jakiegokolwiek celu, gdyż potrzebna jest na to współpraca, rozmowa i zgoda.

fot. interia.pl


Sufrażystki muszą przewracać się w grobie widząc, jak bardzo rozmienił i spłycił się ruch kobiet. Wspomniane ultraski zagubiły gdzieś po drodze rozsądek i po części godność uprawiając taki cyrk. Wydają się być kompletnie oderwane od rzeczywistości, zacietrzewione w chorych żądaniach, nie zdając sobie sprawy, że staja się często pośmiewiskiem. Nie tylko w oczach jajcoposiadających osobników płci złej, ale i w oczach kobiet. Normalnych, przeciętnych kobiet, które nie chcą być reprezentowane przez zaślepioną przez nienawiść, panią z serduszkiem na głowie. Kobiet, które wstydzą się tego, co oglądają w telewizji.


Stać nas na więcej.




jbzd.pl


you might also like

polskie feministki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bezdomna

czyli Karolina - wodzirejka na tym dancingu. Zapraszam do bycia bezdomnym kulturowo, bo to naprawdę świetna rzecz. Wino, szmira i kicz to moja dewiza.